2019-07-05

Biwak w Polsce

Po trwającym kilkanaście lat zachwycie nad egzotycznymi wakacjami w Egipcie, Grecji czy Bułgarii, coraz więcej Polaków decyduje na spędzenie wakacji w kraju i to bynajmniej nie w hotelach i kurortach. Okazuje się, że od wypasionych wakacji all inclusive wolimy bezpośredni kontakt z naturą i powrót do beztroskich czasów, kiedy wakacje oznaczały namiot, ognisko i przygodę. I o ile kilkadziesiąt lat temu rozbicie namiotu gdziekolwiek poza polem namiotowym nie stanowiło większego problemu i nie narażało na konsekwencje, tak teraz przepisy nie są już tak łaskawe. Jeśli masz ochotę odciąć się od cywilizacji i wyruszyć w nieznane, rozbijając namiot tam, gdzie cię oczy poniosą – warto sprawdzić, czy akurat w tym miejscu nie jest to surowo zabronione. Biwak na dziko ma wiele zalet, jednak w tym konkretnym przypadku nie należy pozostawiać wszystkiego przypadkowi. Zanim zaczniesz rozbijać namiot sprawdź, czy w miejscu w którym się znajdujesz, nie jest to przypadkiem zakazane.

W myśl ustawy o ochronie przyrody, w parkach narodowych oraz rezerwatach przyrody co do zasady zabronione jest biwakowanie – chyba, że dyrektor parku narodowego lub regionalny dyrektor ochrony środowiska wyznaczy specjalnie przeznaczone do tego celu miejsca. Tak radykalne podejście wynika po pierwsze z faktu, że w tego typu miejscach zabronione jest zbaczanie ze szklaku, a po drugie – biwakujący turyści niejednokrotnie zostawiają po sobie śmieci, odpadki i resztki oraz po prostu niszczą roślinność. Podobnie sytuacja wygląda w kwestii rozkładania namiotu w lasach – bo choć w Polsce ich nie brakuje, to jednak większość z nich należy albo do prywatnego właściciela albo do gminy. W pierwszym przypadku, aby urządzić biwak w lesie należącym do osoby prywatnej należy mieć jej zgodę. W przypadku lasów należących do gminy sytuacja jest nieco gorsza, bowiem te korzystają z praw przysługujących im na mocy kodeksu wykroczeń, wg. którego biwak w tego typu miejscu można rozbić wyłącznie w miejscu wyznaczonym do tego przez właściciela lasu lub nadleśniczego. W niektórych lasach należących do gminy dostępne są miejsca umożliwiające rozbicie namiotu, jednak umówmy się – wciąż jest ich stosunkowo niewiele. Informacje o tym, gdzie one się znajdują i ile wynoszą opłaty za taką możliwość, uzyskacie w odpowiednim nadleśnictwie. Plusem tej sytuacji jest jednak to, że wraz z nimi często dostaje się informację zwrotną na temat tego gdzie i jak bezpiecznie rozpalić w tym konkretnym lesie ognisko.

Jeśli marzy wam się dzikie biwakowanie na plaży, przy akompaniamencie uderzających o brzeg fal i widokiem na rozgwieżdżone niebo – tutaj także sprawa może nie być taka prosta. Bowiem każda plaża, na której w dzień beztrosko można wyłożyć się z ręcznikiem lub parawanem bez żadnych konsekwencji, w rzeczywistości należy do odpowiedniego Urzędu Morskiego, który zarządza tym terenem. Oznacza to, że jeśli chcesz rozbić namiot na plaży, bezwzględnie musisz wystąpić o zgodę do urzędu morskiego, właściwemu części wybrzeża, na której się znajdujesz. Dla ułatwienia dodamy, że w Polsce istnieją tylko trzy tego typu jednostki – w Szczecinie, Słupsku oraz Gdyni. Warto jednak wspomnieć, ze uzyskanie zgody od wyżej wymienionej jednostki nie jest proste, a rozbicie namiotu na plaży „na dziko” to ryzyko otrzymania mandatu w wysokości 500 złotych. Inna kwestia, to fakt, że spora część wybrzeża to klify i wydmy, na których zdecydowanie zabrania biwakować chociażby Urząd Morski w Słupsku. Teoretycznie, większość plaż umożliwia nocowanie pod gołym niebem, bez rozbijania namiotu, jeśli tylko turyści nie znajdują się pod wpływem alkoholu i nie zaśmiecają terenu. Jednak temperatura nad polskim morzem w nocy potrafi mocno się obniżyć, więc perspektywa nocowania na plaży jedynie w śpiworze raczej nie zachęca.

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką dotyczącą cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.
Zamknij
pixel